W listopadzie wybrałam się na moją ukochaną Ukrainę.
Mój hardcore'owy dzień wcale nie wydawał mi się ciężki, choć dla wielu osób takowy mógłby się wydawać ;) W każdym razie, rano wyjechałam ze Stanisławowa i ruszyłam na północ, drogą przez
Halicz i
Bursztyn do Rohatyna, gdzie w miejscowym ZAKSie miałam sprawy do załatwienia.
Gdy wyjechałam ze Stanisławowa było piękne słońce i lekko przymrożona ziemia pierwszym zimowym szronem. Tuż pod Bursztynem nagle wjechałam w mleko. Nie było absolutnie nic widać na ok. 50 m. A więc bardzo wolna jazda i dużo przyjemności ze zmiany pogody. Nie wszyscy wiedzą, że Bursztyn leży nad jeziorem, stąd też opary zalegające miasto.
Dwa lata wcześniej byłam na cmentarzu w Bursztynie, ale wtedy w zimie i nie sama, a więc i część nagrobków nie trafiła do mojej kolekcji. Tak więc postanowiłam się i tym razem zatrzymać. Nie wiedziałam tylko jak uda mi się "biegać" po cmentarzu we mgle.
 |
| Bursztyn |
Na szczęście nagrobki były widoczne, a pobliska cerkiew długo osnuta była delikatnym tiulem mgły.
Przepiękne były też nagrobki żelazne oszronione pierwszym mrozem.
 |
| Bursztyn |
Po zrobieniu kilkuset zdjęć pojechałam dalej, do oddalonego o ok. 35 km na północ Rohatyna. Załatwiłam urzędowe sprawy, a następnie zagadnęłam spotkanego na ulicy starszego pana o stary cmentarz. Podprowadził mnie na miejsce, po drodze gawędziliśmy, a następnie pożegnał mnie słowami: "Niech żyje Józef Cyrankiewicz!". Trochę wstrząśnięta (nie zmieszana ;) ) ruszyłam uliczką pod górę - na cmentarz.
 |
| Rohatyn |
Cmentarz, jak to widać na zdjęciu, nie wyglądał na specjalnie stary. Wiedząc, że istnieją jeszcze 2 inne cmentarze w Rohatynie, myślałam że to jednak niewłaściwa lokalizacja, ale przecież jak już jestem to zajrzę i tu ;) A tam, jak to zwykle bywa... zaskoczenie. Są stare groby, są Polacy lub osoby pochodzenia polskiego, których nazwiska pisane są już cyrylicą. A więc do dzieła!
 |
| Przepiękne groby rodzinne, a między nimi nowe pomniki. |
W połowie cmentarza widać było wielki biały pomnik. Widać było, że wojskowy. Myślę... pewnie pomnik Gerojom Ukrainy! ale podchodzę bliżej... i oczom nie wierzę...
 |
| Na nagrobku polskie orły... |
a na tablicy napis:
Tu spoczywa 49 żołnierzy polskich poległych w ciężkich walkach o wolność Ojczyzny w latach 1919-1920.
Cześć ich pamięci!
Wow!! Zachował się taki piękny pomnik. Żałowałam, że nie mam przy sobie zniczy. Ale nadrobię przy najbliższej okazji.
Potem swoje kroki (samochodowe) skierowałam do Honoratówki, z której pochodzi rodzina jednego pana. Honoratówka to mała wioska pod Podwysokiem, z tym tylko że usytuowana jest jeszcze na terenie woj. stanisławowskiego, a Podwysokie znajduje się już za granicą województwa, czyli w woj. tarnopolskim. Okazało się, że cmentarz w Honoratówce został założony dopiero w 1981 r., a więc jest mało interesujący dla mnie. Interesujące mnie groby powinny być na cmentarzu w Podwysokiem. A więc jedziemy ;)
 |
| Podwysokie |
Cmentarz znajduje się w niedalekiej odległości od kościoła - dawnej polskiej parafii, dziś greko-katolickiego. Na cmentarzu spotkałam kościelnego, który z zapałem ścinał krzewy i trawę na starej części cmentarza, obfitującej w polskie groby. Obiecał mi wpuścić mnie do kościoła, jak skończę fotografować.
 |
| Podwysokie |
Zszedł wcześniej niż ja z cmentarza i bardzo cierpliwie czekał na mnie z pół godziny gdy ja, zupełnie o nim zapomniawszy, przedzierałam się przez krzaki, żeby odkryć tablice nagrobne. Jak ja nie lubię dzikiej róży :(
Potem byłam w Brzeżanach - również w ZAKSie. Na cmentarz brzeżański jeszcze nie dojechałam, bo w planach było odwiedzenie
Narajowa. W Brzeżanach skręciłam w lewo i po jakiś 20 km dojechałam do
Narajowa. W tym czasie pogoda zdążyła się już zepsuć, więc było zimno i mdło. Na ulicy nikogusieńko, nawet nikogo kto by się miał zdziwić mojej wizycie na cmentarzu.
 |
| Narajów |
Cmentarz bardzo zarośnięty i zaniedbany. Mnóstwo grobów nie ma już swoich tabliczek, a więc tylko najbliźsi wiedzą, gdzie szukać rodzinnych grobów. Nie widać też nowych grobów, więc albo jest gdzieś także nowy cmentarz albo miejscowość powoli umiera. Brzydka pogoda i smutny cmentarz... :-/
 |
| "niech będzie..." - więcej nie da się już odczytać |
Wróciłam więc do Brzeżan, przejechałam przez Glinną Lipę, obok dworca kolejowego i pojechałam na południe. Nie lubię wracać tą samą drogą. Pojechałam na
Podhajce. Po drodze zabrałam po kolei dwie kobiety z dziećmi na stopa, chwilę porozmawialiśmy, miło było :)
Przejechałam przez
Podhajce, a jak wyjeżdżałam z miasta w stronę
Halicza, po drodze zauważyłam cmentarz. Tak, tak... widziałam go już wcześniej przejeżdżając tą drogą, ale teraz było nadal jasno, a ja w Stanisławowie byłam umówiona dopiero po 18-tej, więc miałam jeszcze czas. ;) To jak się tu nie zatrzymać ;)
Cmentarz przepiękny, choć światło już coraz gorsze do fotografowania. Na pewno wszystkich nagrobków nie zrobiłam. Ale napoczęłam... ;)
 |
| Podhajce |
Zakochałam się w tej rzeźbie... Może dlatego jest mi bliska, że leży pod nią matka - kobieta w moim wieku, zmarła dokładnie 155 lat temu.
 |
| Tu spoczywają zwłoki Antoniny z Nesterowiczów Hammer? żyła lat 35, umarła 30.III.1856 r. |
A pod spodem epitafium:
Tutaj płacze mąż żony,
dzieci płaczą matki.
Co mieli najdroższego,
w tym się grobie mieści.
Wieczorem wróciłam do
Stanisławowa zgodnie z założonym planem. Na karcie w aparacie było zrobionych 1044 zdjęć. :)